czwartek, 11 maja 2017

Praca marzeń

Mam to szczęście, że moje życie wypełnione jest ciekawymi ludźmi. Mogę obserwować ich starania, ciężką pracę, aby wreszcie podziwiać efekty. Szczególne miejsce w moim sercu mają ci, którzy podążają za swoją pasją. Dzisiaj krótka historia o tym, jak można w Boże Narodzenie wygrzewać się na plaży w Brazylii, a Majówkę spędzać na Wyspach Kanaryjskich będąc... w pracy :) 


W takim miejscu pojęcie "nadgodziny" nabiera innego znaczenia...
zdj. Tomek Barańczuk

Tomasz, lat 27. Instruktor kitesurfingu, windsurfingu, snowboardu, żeglarstwa.  Na co dzień oswaja dwa żywioły - wodę i powietrze przekonując, że w życiu warto postawić na to, co się kocha. 

zdj. Paulina Łukaszewicz

Jaki jest właściwie Twój zawód? Jak długo go wykonujesz?

Po pierwsze instruktor kitesurfingu. Po drugie skipper, bo regularnie organizuję rejsy żeglarskie. Życie intruktorskie rozpocząłem już pod koniec liceum, a pierwszy samodzielny rejs pełnomorski to pamiętny Borncholm w październiku 2013 roku.

Podobno pierwsze kroki stawiałeś na jachcie. Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem? Kto ją w Tobie zaszczepił?

Przede wszystkim rodzina. Pierwszy rodzinny mazurski rejs zaliczyłem mając jedenaście miesięcy. Właściwie nic z niego nie pamiętam. Ale musiało być fajnie, bo każde wakacje kończyłem odliczaniem dni do następnego rejsu. Jak u większości dzieciaków, moim ulubionym przedmiotem był W-F... i tak mi zostało. Tylko salę gimnastyczną zamieniłem na morze i góry. Trochę więcej przestrzeni. Pod koniec podstawówki starszy brat, Adam, kupił pierwszy zestaw do windsurfingu. W liceum drugi brat, Marcin, przywiózł znad morza kite'a. I tak się zaczęła przygoda...

Jak wyglądała Twoja ścieżka rozwoju? Czy od początku wiedziałeś, czym będziesz się zajmował?

Pamiętam z podstawówki jedną z lekcji polskiego oraz jej temat: "Jak wyglądałby Twój idealny świat?". Odpowiedziałem wtedy, że byłby to świat cały zalany wodą, gdzie zamiast samochodów, autobusów czy pociągów, wszędzie trzeba by było pływać jachtem: do pracy, do szkoły, na zakupy. Po latach nie wiele się zmieniło w mojej wizji świata. No, może stała się nieco bardziej realna... Ale tylko na tyle, na ile musiała :) Mówiąc krótko, nadal nie miałem zamiaru "zejść na ziemię". Wiedziałem, że swoje życie chcę wiązać z wodą i wiatrem. Nie wiedziałem natomiast, jak dokładnie będzie to wyglądać. Prawdę mówiąc ciągle szukam kolejnych ścieżek rozwoju. Próbuję nowych rzeczy. Ostatnio ukończyłem kurs nurkowy, a po głowie od jakiegoś czasu chodzi mi kurs paralotniarski.

Na jakie problemy napotykałeś po drodze? Jakie było Twoje największe wyzwanie ostatnich lat?

Nie przypominam sobie, abym spotkał na swojej drodze jakieś szczególne trudności. Jedyna rzecz, która w negatywnym sensie przychodzi mi na myśl, to mentalność ludzka. Większość z nas myśli szablonowo: edukacja, praca, rodzina i "może na emeryturze będę miał trochę czasu na przyjemności". A zwłaszcza - "na emeryturze będę podróżować!". Często słyszę pytania z jakąś nieuzasadnioną pretensją w tle: "No dobrze, byłeś na wakacjach... ale co dalej? Kiedy znajdziesz normalną pracę? Chyba nie zamierzasz tak żyć przez cały czas?". Tak się jednak składa, że to co robię to również praca. Warta tyle samo, co ta w biurze, sklepie czy korporacji. Jednak łącząca w sobie jeszcze przyjemność z realizowania marzeń i pasji, wśród ludzi z podobnym podejściem do życia. Jeżeli chodzi o wyzwania, to na bieżąco wyznaczam sobie nowe cele. Kolejny rejs, nowe miejsce do poznania, nowa umiejętność do opanowania. Natomiast największe przedsięwzięcie niedawno urodziło się w mojej głowie, ale szczegóły zdradzę, kiedy nabierze wyraźniejszych barw.

Pewnie ludzie, którzy zadają Tobie takie pytania nie wierzą, że praca może być przyjemna. No i wiązać się z podróżami. Skąd w ogóle pomysł na Brazylię? Nie za gorąco tam?

Zdecydowanie za gorąco... żeby siedzieć na lądzie. Za to Brazylia jest idealnym miejscem na kite'a. Ciepła woda, silny wiatr wiejący przez pół roku dzień w dzień. To kierunek bardzo często wybierany przez kitesurferów. Europejscy fani sportów wodnych ruszają tam od października, gdy zaczyna być u nich chłodno, i zostają do grudnia lub stycznia. Później pogoda nie jest tam już tak stabilna.

Jakie marzenia zawodowe ma człowiek, który pracuje wygrzewając się na plaży?

Apetyt rośnie w miarę jedzenia! :) Swoje marzenia szybko zamieniam w szczegółowo wypunktowane wpisy w kalendarzu, które krok po kroku realizuję. Staram się być w ciągłym ruchu, ponieważ stojąc w miejscu mam wrażenie, że się cofam. Po zakończeniu jednego rejsu już planuję następny. Po przylocie w jedno miejsce, już się zastanawiam, gdzie będzie następne, bo wiem, że za trzy lub cztery miesiące najbardziej rajska plaża stanie się codziennością, a uczenie w idealnym miejscu – rutyną.

Czy planujesz w tym roku wakacje? Czy w ogóle w przypadku Twojego trybu życia potrzebujesz odpoczynku, złapania oddechu? Co wtedy robisz? 

Na początku lutego wróciłem do Polski z Brazylii. Z końcem marca rozpocząłem rejs wokół Wysp Kanaryjskich. W międzyczasie pojechałem uczyć snowboardu w Dolomitach. Przez najbliższe miesiące stacjonuję na Fuerteventurze ucząc kitesurfingu. Tak więc jeśli chodzi o wakacje... chyba jest to czas, który spędziłem z rodziną i bliskimi w Polsce. Będąc za granicą to właśnie ich brakuje mi najbardziej. Nie licząc polskiego jedzenia!

Jaką miałbyś radę dla ludzi, którzy wahają się, żeby zmienić swoją pasję w zawód?


zdj. Paulina Łukaszewicz

Po prostu zacząć działać. Zrobić cokolwiek w tym kierunku i nie poprzestawać na tym.  Zazwyczaj najbardziej przerażająca jest zmiana. Nie mówię żeby rzucić wszystko i wyjechać na drugi koniec świata, bo to ryzykowne działanie. Zdecydowanie lepiej jest się przygotować. Pomyśleć jak mogę zarobić na tym, co sprawia mi przyjemność. Poszerzyć swoje kwalifikacje. Zastanowić się, gdzie moja działalność będzie miała sens i czy potrzebuję jakichś konkretnych uprawnień. Czyli: stwórz listę rzeczy do ogarnięcia i działaj!


Patrząc na Tomka trudno wyobrazić sobie lepsze warunki pracy. Jednak każdy z nas ma swoją wizję zawodu marzeń. Warto o nią walczyć, zaczynając od podążania we właściwym kierunku. A więc - drogi Czytelniku - zadanie na dziś: odpowiedz na pytanie: "jak mogę zarobić na tym, co sprawia mi przyjemność?". Gdy już to ustalisz, idąc za radą Tomka - stwórz listę zadań i działaj!


Jeżeli chcecie wiedzieć, co aktualnie robi Tomek i jakie ma zawodowe plany, odsyłam do jego strony - Z wiatrem przez świat. 


Ahoj!