środa, 8 lutego 2017

Sztuka wyboru, czyli zarządzanie zadaniami

Żyjemy w zabieganym świecie. Często ilość zadań, które przed sobą stawiamy niebezpiecznie przekracza poziom wykonalności. Co jednak, gdy czas mamy ograniczony? Musimy wybierać. 







Dzisiaj pokażę Wam, jak za pomocą kilku prostych kroków zweryfikować swoją listę obowiązków na tyle, by stała się realna do realizacji.

 









1. Role życiowe

Ustalcie, jakie role życiowe pełnicie. W moim przypadku są to (alfabetycznie): bizneswoman, bloger, córka / siostra, mama, z-ca lidera Stowarzyszenia Mieszkanicznik, przyjaciółka, żona. Gdy wypiszecie swoje role, ustawcie je od najważniejszych do tych, które są dla Was mniej istotne.

2. Zadania obowiązkowe

Wypiszcie zadania, które musicie wykonać w tym tygodniu. W moim przypadku planowanie tygodniowe zdaje egzamin, natomiast jeżeli wolicie wybrać rozliczenie miesięczne - to Wasz wybór. Teraz przyporządkujcie zadaniom poszczególne role. W ten sposób możecie w prosty sposób odrzucić obowiązki, które muszą poczekać z uwagi na inne priorytety. Przykładowo jeżeli mam zadania "zajęcia muzyczne z dzieckiem" oraz "napisanie posta na bloga", z uwagi na ograniczony czas, wybieram to pierwsze. Ponieważ rola mamy jest dla mnie istotniejsza od blogera. Chyba, że uda mi się przekonać tatę, ale o tym za chwilę :)

3. Kto może pomóc?

Gdy wypiszę już wszystkie zadania, zawsze się zastanawiam czy muszę je wykonać samodzielnie. Dlaczego? Ponieważ nie jestem specjalistką w każdej dziedzinie. Jeżeli mam do wykonania zadanie a wiem, że są ludzie, którzy mają w tym temacie większą wiedzę - nie boję się poprosić o pomoc lub radę. Tak, naprawdę często korzystam z dobrodziejstwa networkingu i Wam też to polecam (kilka słów o networkingu możecie przeczytać tutaj). Także wracając do przykładu przywołanego powyżej - jeżeli poproszę męża o zajęcie się córką, mam czas na pisanie :)

4. Plan dnia

Jestem uzależniona od planowania i nie boję się tego przyznać. Planuję od zawsze. Należę do ludzi, którzy prezenty świąteczne mają kupione we wrześniu. Oczywiście im więcej zadań tym większą mam satysfakcję, jeżeli realizuję je w 100%. Jak wspominała Anita Kowalska w swojej grudniowej wypowiedzi (tutaj) 1 minuta planowania zaoszczędza aż 10 minut pracy. Spiszcie więc wieczorem, które zadania wykonacie następnego dnia, w jakiej kolejności i dodajcie przedział czasowy np. do godz. 12 lub 16. Dzięki temu od rana będziecie wiedzieli co i kiedy robić.

5. Zjedz tę żabę

Kto czytał książkę Briana Tracy pod tym tytułem ten wie, że najtłustsze ropuchy - czyli najtrudniejsze zadania - najlepiej smakują o poranku. Gdy przełamiecie się i przebrniecie przez najbardziej karkołomny Waszym zdaniem punkt dnia, reszta obowiązków wyda Wam się dziecinnie prosta. Tym samym wykonacie je szybko i sprawnie, co dodatkowo poprawi Wam samopoczucie. I efektywność.

Tyle. Pięć kroków. Przetestujcie, a być może okaże się, że niespodziewanie zyskacie trochę czasu. Trzymam kciuki!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz