poniedziałek, 28 grudnia 2015

Nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz - relacja z warsztatów

Przed nami Nowy Rok, czyli okres precyzowania celów. To czas, gdy zbiorowo robimy postanowienia w nadziei, że za ich sprawą staniemy się piękniejsi, mądrzejsi, bogatsi lub szczęśliwsi. Jednak ilu z Was docenia także okres grudniowy, czas podsumowań? Co roku robimy sobie rachunek sumienia i postanawiamy poprawę, ale czy równie systematycznie analizujemy porażki i doceniamy sukcesy z minionych dwunastu miesięcy? 


Przyznam, że ja wcześniej o tym nie myślałam. Stąd potrzeba wzięcia udziału w warsztacie Ewy Wilmanowicz "Nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz".


O pojawieniu się na tym spotkaniu zadecydował jeszcze jeden aspekt. Prowadzącą poznałam kilka miesięcy wcześniej na jednym z wydarzeń organizowanych dla przedsiębiorczych kobiet. Wówczas, wywołana spośród publiczności do odpowiedzi, zrobiła na mnie duże wrażenie. Od tego czasu szukałam pretekstu, żeby pojawić się na organizowanym przez nią szkoleniu. 

 Kim jest Ewa Wilmanowicz?


źródło: https://www.facebook.com/events/1081581165185922/

Zanim zaplanujesz, podsumuj


Podstawowe spostrzeżenie, które od razu dało mi do myślenia, sprowadzało się do prostego pytania: czy zanim zaplanujesz cele na kolejny rok, podsumowujesz tegoroczne? Niby oczywiste, a ilu z Was tak robi? Jednym z pierwszych wysiłków było więc przypomnienie sobie kilku podstawowych celów na rok 2015 i rozprawienie się z nimi - ustalenie, czy zostały zrealizowane, czy nie. I tu kolejne zaskoczenie. Co zrobić z tymi, które nie zakończyły się zamierzonym sukcesem? Oprócz oczywistych opcji - przepisz je na kolejny rok lub zmodyfikuj, zostałyśmy "oświecone" co do jeszcze jednej możliwości. Odpuść. Bardzo odkrywcze. Często nasza ambicja na to nie pozwala. Czujemy zawód, że nam się nie powiodło. Szukamy wymówek, usprawiedliwiamy się. Jakby tego nie opisywać, myślenie o niezrealizowanych celach nie nastraja nas optymistycznie do działania. Co więc się stanie, jeżeli odpuścicie jakiś temat na rok? Może dojrzejcie w tym czasie do właściwych decyzji, nabierzecie dystansu? Może dwanaście miesięcy oddechu będzie zbawienne i spowoduje, że wrócicie do tego wyzwania za rok? A może nie. Może w tym czasie zmienią się Wasze priorytety i o nim zapomnicie? 


Ciekawe było również uświadomienie sobie wszechobecnego zastosowania zasady Pareta, nazywanej też 80 na 20. I tu znowu pojawił się ciąg precyzyjnych pytań, na które należało sobie odpowiedzieć. Najbardziej zastanawiałam się, gdy musiałam sama przed sobą przyznać, które 20% działań podjętych w tym roku przyniosło mi 80% korzyści oraz które 20% ludzi z otoczenia sprawiło najwięcej problemów. Po tym ćwiczeniu można było sobie uświadomić, w którym kierunku warto iść w nadchodzącym roku. Kogo lub jakich sytuacji unikać. Do jakich dążyć. 


Moje wnioski?


Do samego końca szkolenia nie sądziłam, że rozliczenie się z celami sprzed roku może mieć taki wpływ na ich planowanie w kolejnym. A jednak. Widziałam różnicę w formułowaniu przeze mnie celów na 2016 rok. Rzeczywiście. Sądzę, że byłyby inne, gdyby nie wykonanie pracy nad podsumowaniem dotychczasowych działań. A przyczyniło się do tego na pewno odpowiedzenie sobie na kolejne - wydawałoby się - banalne pytanie: 

Czego mnie nauczył 2015 rok? Jaką największą lekcję z niego wyniosłam? 

Dla mnie odkryciem jest to, że okazji nie trzeba szukać, ale gdy się pojawiają - umieć z nich korzystać. A przyjdą, jeżeli tylko będziemy konsekwentnie i systematycznie kontynuować nasze działania, pasje, dzielić się swoją wiedzą i przede wszystkim pomagać innym. 

A jak jest u Was? Czego dowiedzieliście się o sobie w minionym roku?

piątek, 18 grudnia 2015

Sesja ciążowa - wskazówki i inspiracje

Ciąża to wyjątkowy etap w życiu każdej kobiety. To chyba jedyny taki czas, gdy przybieranie na wadze sprawia nam przyjemność. Mało tego - czujemy z tego faktu dumę! To jednocześnie okres, w którym przeżywamy wiele nowych emocji po raz pierwszy (w końcu tak jak każde dziecko, tak samo każda ciąża jest inna). Coraz więcej rodziców decyduje się dokumentować te radosne momenty za pomocą zdjęć. Dla przyszłej mamy jest to okazja do odkrycia innej strony swojej kobiecości, dla mężczyzny - element wsparcia, poczucie bycia częścią tworzącej się nowej rodziny.


Poniżej znajdziecie kilka praktycznych wskazówek, na co zwrócić uwagę podczas przygotowań do sesji ciążowej. Opracowałam je wspólnie z autorką moich zdjęć, Justyną Żukowską - Zygmunt, z zamiłowania fotografem, z zawodu psychologiem i terapeutą. 


zdj. Justyna Żukowska - Zygmunt

Termin - kiedy umówić się na sesję?


To było dla mnie kluczowe pytanie. Niestety, jak to bywa w przypadku istotnych kwestii, odpowiedź nie jest jednoznaczna. Zwykle sugeruje się, że zdjęcia dobrze jest wykonywać od 6. do 8. miesiąca ciąży. Konkretniej preferowany jest okres od 28. do 34. tygodnia ciąży. Brzuszek nabiera już wtedy charakterystycznej krągłości a nie jest jeszcze aż tak duży. Wszystko jednak zależy indywidualnie od przyszłej mamy. Ciało każdej z nas reaguje inaczej na obecność rosnącego malucha stąd niektóre w 28. tygodniu będą miały brzuszek o rozmiarach imponujących, a dla innych dopiero 33. tydzień będzie tym właściwym. Co istotne, w trakcie wyboru terminu liczy się przede wszystkim komfort mamy. Chodzi tu zarówno o jej kondycję (im późniejsza ciąża, tym bardziej męcząca może okazać się sesja) jak i estetykę - jeżeli marzeniem mamy jest uwiecznienie brzuszka na tydzień przed planowanym terminem rozwiązania, tak też należy zrobić :)

Pora dnia


Nie od dziś wiadomo, że pora dnia jest istotna z punktu widzenia samopoczucia przyszłej mamy. Gdy ustąpią poranne mdłości, to właśnie wczesne godziny przedpołudniowe należą - w większości przypadków - do ulubionych przez kobiety ciężarne. Jesteśmy wtedy wypoczęte i pełne energii. Zazwyczaj nic nas jeszcze nie boli, bo organizm jest zregenerowany po kilkugodzinnym śnie. Takie chwile trzeba wykorzystywać! 

Oświetlenie


Po części oświetlenie związane jest z porą dnia. Jednak kluczowe jest, czy sesja ma się odbyć w plenerze, czy w pomieszczeniu (np. studio, dom). To z kolei często uwarunkowane jest porą roku. Aktualna aura nie pozwalała nam na spacery z aparatem więc postawiliśmy na zdjęcia w domu. Mimo porannych przebłysków słońca i tak niezbędne było uruchomienie wszelkich pokładów sztucznego oświetlenia. W przypadku pleneru, nie przejmujcie się, jeżeli dzień, który wybierzecie na sesję, nie będzie bardzo słoneczny. Zachmurzenie jest mile widziane, ponieważ pozwala uniknąć niechcianych refleksów. Z brakiem słońca fotograf na pewno sobie poradzi - albo wybierając właściwie doświetlone miejsce albo już na etapie obróbki zdjęć.

Makijaż


Panie, które miały już przyjemność stawać przed obiektywem, z pewnością wiedzą, że w takich sytuacjach sprawdza się mocniejszy makijaż. Dobrze podkreślone oko może początkowo wydawać się nienaturalnie ciemne, ale to pozory. Można też rozważyć przy tej okazji przedłużenie rzęs lub doklejenie ich kępek. Jeżeli nie czujecie się pewnie w wykonywaniu makijażu i macie wątpliwości co do zastosowania kolorystyki, warto oddać się w ręce profesjonalistów. O mój make up zadbała Agnieszka z Beauty Bar. Efekt? Świetnie widać go na poniższym zdjęciu:

zdj. Justyna Żukowska - Zygmunt

Mamy też wartość dodaną. Nie ma co ukrywać, że każda z nas lubi być rozpieszczana i od czasu do czasu pozwolić sobie na odrobinę relaksu. Makijaż wykonywany przez profesjonalną wizażystkę nie tylko przyniesie nam korzyści w postaci świetnego efektu na zdjęciach. Podczas jego wykonywania mamy chwilę dla siebie, co cudownie pomaga się odprężyć.

Dodatki, stylizacje...


Gdy termin sesji będzie się zbliżał pomyślcie, jakie ujęcia byłyby dla Was najcenniejsze. Wyróbcie sobie zdanie co do tego, czego oczekujecie od fotografa. Najlepiej w takich sytuacjach sprawdza się wcześniejsza rozmowa - tydzień przed planowaną sesją można przy herbacie na spokojnie omówić propozycje i ustalić wstępne koncepcje. Bezcenne. Zarówno ze strony rodziców jak i fotografa ;)

W zależności od tego, czy zdecydujecie się na sesję stylizowaną, czy bardzo minimalistyczną, poniżej lista kilku praktycznych dodatków, które sprawdzają się praktycznie zawsze:

1. koszule - o ile przyszły tata nie ma szczególnej awersji do takiego przejawu elegancji, koszule rewelacyjnie zdają egzamin na sesjach ciążowych. Najlepiej - nawet dla eksperymentu - zaopatrzyć się w jedną, białą. Koszule u mam też dają pole do popisu. Zapięte pięknie podkreślają krągłość brzuszka, a rozpięte delikatnie go eksponują. Można je też związać pod biustem. Świetnie komponują się z dżinsami.
2. scrabble - powrót do dzieciństwa ;) Można użyć wyobraźni i za pomocą poszczególnych literek przygotowywać napisy, które znajdą się na zdjęciach. Np. na brzuszku mamy. Świetna zabawa!  
3. dziecięce atrybuty - dla tych, którzy zgromadzili już wyprawkę dla swojego malucha, propozycja idealna. Jest pretekst, żeby odpakować małe buciki, skarpeteczki czy pierwsze słodkie śpiochy. A wszystko w szczytnym celu! Chodzi przecież o to, aby uwiecznić je na zdjęciach z dzieckiem, które póki co grzecznie czeka w brzuchu mamy na swój wielki dzień. 
4. biżuteria - niczym wisienka na torcie. My - oprócz obrączek - postawiliśmy na delikatną, w pierwszej chwili niedostrzegalną ale jednak wpływającą na klimat zdjęć. Z pomocą przyszły nieocenione projektantki z Pracowni Lawre i Panny Pierniczek.
5. nakrycia, tkaniny - niewiarygodne jak tkanina może odmienić wnętrze studia lub Waszego domu. Warto podczas sesji pobawić się różnymi fakturami i kolorami. Dzięki nim zwykła kanapa nabierze bardziej eleganckiego stylu a chusta zarzucona na fotel przeniesie Was w lata 20. poprzedniego wieku. Wszelkie eksperymenty mile widziane!


Towarzystwo podczas sesji


Dokumentując ciążowy okres warto zastanowić się, czy oprócz przyszłej mamy, nie zaprosić do zdjęć reszty rodziny - taty, rodzeństwa. W końcu oni też czynnie uczestniczą w oczekiwaniu na dziecko. Ich emocje mogą wnieść dużo pozytywnej energii. I przede wszystkim - pomóc rozluźnić się mamie. Poza tym jest to szansa na uwiecznienie ostatnich chwil rodziny w pomniejszonym składzie. Przecież już niedługo dołączy do nich mały mieszkaniec brzucha mamy, a z nim nowe doświadczenia, nowe wyzwania i nowe radości. 


zdj. Justyna Żukowska - Zygmunt

Spięta modelka?


Nie każda z ciężarnych kobiet jest profesjonalną modelką. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że niewiele ich wśród nas. Podejrzewam, że jeszcze gorsze statystyki byłyby w przypadku przyszłych ojców. Jak więc poczuć się swobodnie podczas sesji zdjęciowej? Zrelaksować się? Naturalnie uśmiechać? Łatwo powiedzieć. Ale na wszystko są sposoby. 

Sesję "z brzuszkiem" idealnie jest zrobić w domu albo w innym przyjemnym miejscu, gdzie czujecie się komfortowo i naturalnie. Pozujcie tak, jak jest Wam wygodnie - przyjmijcie swoją ulubioną pozycję na fotelu, obejmijcie się ze swoim partnerem tak, jak to robicie, aby sytuacja ujęta w kadrze była autentyczna. Włączcie ulubioną muzykę, która wprowadzi Was w dobry nastrój oraz zrelaksuje. No i... słuchajcie fotografa ;) Nawet jeżeli oczekuje on od Was nietypowej pozy albo miny, to dlatego, aby ujęcie było jak najbardziej fotogeniczne. Zaufajcie mu. Na szczęście, w dobie aparatów cyfrowych, fotograf robi taką ilość ujęć, że zawsze znajdzie się kilka rewelacyjnych zdjęć.

Mając na uwadze powyższe rady, nie zapominajcie, że sesja ciążowa to przede wszystkim świetna zabawa! Okazja do udokumentowania czasu oczekiwania na narodziny upragnionego dziecka. 


Tego dnia zadbajcie więc o odpowiedni poziom endorfin - zacznijcie dzień od smacznego posiłku, pozwólcie sobie na odrobinę słodyczy, zróbcie się na bóstwo... A podczas sesji, cóż... ukazujcie swoje prawdziwe emocje. Sprawne oko fotografa z pewnością wychwyci panującą wokół Was aurę szczęścia oraz miłości, przez co zdjęcia nabiorą wyjątkowego wyrazu i będą stanowiły cudowną pamiątkę z tego wspaniałego okresu.  

piątek, 4 grudnia 2015

Jesteś marką. Jak odnieść sukces i pozostać sobą - RECENZJA KSIĄŻKI

"Zastanów się, czyje marzenia i cele realizujesz w swoim życiu, czyimi zasadami się kierujesz, czyim wartościom jesteś wierny. Jeśli własnym, to wszystko jest w należytym porządku. Jeśli w tym wszystkim postępujesz przyzwoicie i nie naruszasz zwykle wartości innych ludzi, to wspaniale. Jeśli jednak odkryjesz w trakcie bilansu życia i bilansu otwarcia, że Twoim życiem kierują inni, ich zasady, ich cele i potrzeby, ich wartości, które są dalekie od Twoich własnych, zastanów się, co z tego wynika." (fragment książki "Jesteś marką. Jak odnieść sukces i pozostać sobą, Joanna Malinowska-Parzydło).



Joanna Malinowska-Parzydło w swojej książce "Jesteś marką. Jak odnieść sukces i pozostać sobą" zdecydowanie zachęca do refleksji nad swoim dotychczasowym postępowaniem. Przeprowadzając nas przez tajniki budowania marki, Autorka systematycznie pobudza czytelnika zadając kolejne pytania. Ale to nie wszystko. Oprócz pytań banalnych i tych mniej wygodnych, czekają nas również ćwiczenia. Czytając książkę robimy więc mimowolnie rachunek sumienia. Analizujemy komunikaty, które wysyłamy każdego dnia zarówno ludziom nam bliskim jak i nieznajomym. Jakie to ma znaczenie? Otóż, jak podsumowuje w jednym z rozdziałów Autorka, marka osobista "To dzisiejszy efekt tego, jakim jesteś człowiekiem i jak żyjesz w opinii Twojego otoczenia." W trakcie lektury uświadamiamy sobie, że liczy się nie tylko nasze wnętrze ale - i może przede wszystkim - umiejętność prezentowania go w sposób zrozumiały naszej grupie docelowej. I nie mam tu na myśli wyłącznie sfery zawodowej. Wiele spostrzeżeń, które uczyniła Autorka, możemy zastosować z powodzeniem w naszym codziennym życiu rodzinnym. 

W książce znajdziemy dużo błyskotliwych uwag dotyczących ludzkiej natury. Joanna Malinowska-Parzydło tłumaczy poszczególne zachowania od strony psychologicznej. Ujawnia mechanizmy, których funkcjonowanie mogliśmy jedynie intuicyjnie podejrzewać. Sprawia to, że treść obfituje w konkrety. Gotowe rady. I nie mówimy tu tylko o temacie marki osobistej. Pozycja poświęcona jest w dużej mierze kwestii jakości życia, wartości, którymi się kierujemy, uświadomienia sobie naszego życiowego celu, sprecyzowania marzeń. 

Już w trakcie lektury zdałam sobie sprawę, że jest to jedna z tych książek, które powinny znajdować się w biblioteczce każdego człowieka. Dlaczego? Ponieważ warto do niej wracać. Ponieważ w zależności od etapu naszego życia będziemy z niej czerpać coraz to nowe wnioski. To zdecydowanie pozycja, która będzie rosła wraz z naszym rozwojem.

Próbkę pióra Joanny Malinowskiej-Parzydło znajdziecie na jej blogu Jesteś Marką. Natomiast samą Autorkę będzie można poznać osobiście w Toruniu już niedługo, bo 12 grudnia w ramach TEDx Toruń 2015.

Na koniec zaczerpnięta z książki krótka rada, za którą staram się podążać: "Jeśli masz coś ważnego do zakomunikowania światu, po prostu zrób to. Mów własnym językiem i spokojnym, wyraźnym, mocnym głosem, mając na względzie korzyść oferowaną odbiorcy, cel, jaki chcesz osiągnąć, i przekonanie, że oferujesz istotną wartość.". 


Też Was do tego zachęcam. Ku inspiracji innych i samego siebie.