poniedziałek, 28 grudnia 2015

Nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz - relacja z warsztatów

Przed nami Nowy Rok, czyli okres precyzowania celów. To czas, gdy zbiorowo robimy postanowienia w nadziei, że za ich sprawą staniemy się piękniejsi, mądrzejsi, bogatsi lub szczęśliwsi. Jednak ilu z Was docenia także okres grudniowy, czas podsumowań? Co roku robimy sobie rachunek sumienia i postanawiamy poprawę, ale czy równie systematycznie analizujemy porażki i doceniamy sukcesy z minionych dwunastu miesięcy? 


Przyznam, że ja wcześniej o tym nie myślałam. Stąd potrzeba wzięcia udziału w warsztacie Ewy Wilmanowicz "Nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz".


O pojawieniu się na tym spotkaniu zadecydował jeszcze jeden aspekt. Prowadzącą poznałam kilka miesięcy wcześniej na jednym z wydarzeń organizowanych dla przedsiębiorczych kobiet. Wówczas, wywołana spośród publiczności do odpowiedzi, zrobiła na mnie duże wrażenie. Od tego czasu szukałam pretekstu, żeby pojawić się na organizowanym przez nią szkoleniu. 

 Kim jest Ewa Wilmanowicz?


źródło: https://www.facebook.com/events/1081581165185922/

Zanim zaplanujesz, podsumuj


Podstawowe spostrzeżenie, które od razu dało mi do myślenia, sprowadzało się do prostego pytania: czy zanim zaplanujesz cele na kolejny rok, podsumowujesz tegoroczne? Niby oczywiste, a ilu z Was tak robi? Jednym z pierwszych wysiłków było więc przypomnienie sobie kilku podstawowych celów na rok 2015 i rozprawienie się z nimi - ustalenie, czy zostały zrealizowane, czy nie. I tu kolejne zaskoczenie. Co zrobić z tymi, które nie zakończyły się zamierzonym sukcesem? Oprócz oczywistych opcji - przepisz je na kolejny rok lub zmodyfikuj, zostałyśmy "oświecone" co do jeszcze jednej możliwości. Odpuść. Bardzo odkrywcze. Często nasza ambicja na to nie pozwala. Czujemy zawód, że nam się nie powiodło. Szukamy wymówek, usprawiedliwiamy się. Jakby tego nie opisywać, myślenie o niezrealizowanych celach nie nastraja nas optymistycznie do działania. Co więc się stanie, jeżeli odpuścicie jakiś temat na rok? Może dojrzejcie w tym czasie do właściwych decyzji, nabierzecie dystansu? Może dwanaście miesięcy oddechu będzie zbawienne i spowoduje, że wrócicie do tego wyzwania za rok? A może nie. Może w tym czasie zmienią się Wasze priorytety i o nim zapomnicie? 


Ciekawe było również uświadomienie sobie wszechobecnego zastosowania zasady Pareta, nazywanej też 80 na 20. I tu znowu pojawił się ciąg precyzyjnych pytań, na które należało sobie odpowiedzieć. Najbardziej zastanawiałam się, gdy musiałam sama przed sobą przyznać, które 20% działań podjętych w tym roku przyniosło mi 80% korzyści oraz które 20% ludzi z otoczenia sprawiło najwięcej problemów. Po tym ćwiczeniu można było sobie uświadomić, w którym kierunku warto iść w nadchodzącym roku. Kogo lub jakich sytuacji unikać. Do jakich dążyć. 


Moje wnioski?


Do samego końca szkolenia nie sądziłam, że rozliczenie się z celami sprzed roku może mieć taki wpływ na ich planowanie w kolejnym. A jednak. Widziałam różnicę w formułowaniu przeze mnie celów na 2016 rok. Rzeczywiście. Sądzę, że byłyby inne, gdyby nie wykonanie pracy nad podsumowaniem dotychczasowych działań. A przyczyniło się do tego na pewno odpowiedzenie sobie na kolejne - wydawałoby się - banalne pytanie: 

Czego mnie nauczył 2015 rok? Jaką największą lekcję z niego wyniosłam? 

Dla mnie odkryciem jest to, że okazji nie trzeba szukać, ale gdy się pojawiają - umieć z nich korzystać. A przyjdą, jeżeli tylko będziemy konsekwentnie i systematycznie kontynuować nasze działania, pasje, dzielić się swoją wiedzą i przede wszystkim pomagać innym. 

A jak jest u Was? Czego dowiedzieliście się o sobie w minionym roku?

piątek, 18 grudnia 2015

Sesja ciążowa - wskazówki i inspiracje

Ciąża to wyjątkowy etap w życiu każdej kobiety. To chyba jedyny taki czas, gdy przybieranie na wadze sprawia nam przyjemność. Mało tego - czujemy z tego faktu dumę! To jednocześnie okres, w którym przeżywamy wiele nowych emocji po raz pierwszy (w końcu tak jak każde dziecko, tak samo każda ciąża jest inna). Coraz więcej rodziców decyduje się dokumentować te radosne momenty za pomocą zdjęć. Dla przyszłej mamy jest to okazja do odkrycia innej strony swojej kobiecości, dla mężczyzny - element wsparcia, poczucie bycia częścią tworzącej się nowej rodziny.


Poniżej znajdziecie kilka praktycznych wskazówek, na co zwrócić uwagę podczas przygotowań do sesji ciążowej. Opracowałam je wspólnie z autorką moich zdjęć, Justyną Żukowską - Zygmunt, z zamiłowania fotografem, z zawodu psychologiem i terapeutą. 


zdj. Justyna Żukowska - Zygmunt

Termin - kiedy umówić się na sesję?


To było dla mnie kluczowe pytanie. Niestety, jak to bywa w przypadku istotnych kwestii, odpowiedź nie jest jednoznaczna. Zwykle sugeruje się, że zdjęcia dobrze jest wykonywać od 6. do 8. miesiąca ciąży. Konkretniej preferowany jest okres od 28. do 34. tygodnia ciąży. Brzuszek nabiera już wtedy charakterystycznej krągłości a nie jest jeszcze aż tak duży. Wszystko jednak zależy indywidualnie od przyszłej mamy. Ciało każdej z nas reaguje inaczej na obecność rosnącego malucha stąd niektóre w 28. tygodniu będą miały brzuszek o rozmiarach imponujących, a dla innych dopiero 33. tydzień będzie tym właściwym. Co istotne, w trakcie wyboru terminu liczy się przede wszystkim komfort mamy. Chodzi tu zarówno o jej kondycję (im późniejsza ciąża, tym bardziej męcząca może okazać się sesja) jak i estetykę - jeżeli marzeniem mamy jest uwiecznienie brzuszka na tydzień przed planowanym terminem rozwiązania, tak też należy zrobić :)

Pora dnia


Nie od dziś wiadomo, że pora dnia jest istotna z punktu widzenia samopoczucia przyszłej mamy. Gdy ustąpią poranne mdłości, to właśnie wczesne godziny przedpołudniowe należą - w większości przypadków - do ulubionych przez kobiety ciężarne. Jesteśmy wtedy wypoczęte i pełne energii. Zazwyczaj nic nas jeszcze nie boli, bo organizm jest zregenerowany po kilkugodzinnym śnie. Takie chwile trzeba wykorzystywać! 

Oświetlenie


Po części oświetlenie związane jest z porą dnia. Jednak kluczowe jest, czy sesja ma się odbyć w plenerze, czy w pomieszczeniu (np. studio, dom). To z kolei często uwarunkowane jest porą roku. Aktualna aura nie pozwalała nam na spacery z aparatem więc postawiliśmy na zdjęcia w domu. Mimo porannych przebłysków słońca i tak niezbędne było uruchomienie wszelkich pokładów sztucznego oświetlenia. W przypadku pleneru, nie przejmujcie się, jeżeli dzień, który wybierzecie na sesję, nie będzie bardzo słoneczny. Zachmurzenie jest mile widziane, ponieważ pozwala uniknąć niechcianych refleksów. Z brakiem słońca fotograf na pewno sobie poradzi - albo wybierając właściwie doświetlone miejsce albo już na etapie obróbki zdjęć.

Makijaż


Panie, które miały już przyjemność stawać przed obiektywem, z pewnością wiedzą, że w takich sytuacjach sprawdza się mocniejszy makijaż. Dobrze podkreślone oko może początkowo wydawać się nienaturalnie ciemne, ale to pozory. Można też rozważyć przy tej okazji przedłużenie rzęs lub doklejenie ich kępek. Jeżeli nie czujecie się pewnie w wykonywaniu makijażu i macie wątpliwości co do zastosowania kolorystyki, warto oddać się w ręce profesjonalistów. O mój make up zadbała Agnieszka z Beauty Bar. Efekt? Świetnie widać go na poniższym zdjęciu:

zdj. Justyna Żukowska - Zygmunt

Mamy też wartość dodaną. Nie ma co ukrywać, że każda z nas lubi być rozpieszczana i od czasu do czasu pozwolić sobie na odrobinę relaksu. Makijaż wykonywany przez profesjonalną wizażystkę nie tylko przyniesie nam korzyści w postaci świetnego efektu na zdjęciach. Podczas jego wykonywania mamy chwilę dla siebie, co cudownie pomaga się odprężyć.

Dodatki, stylizacje...


Gdy termin sesji będzie się zbliżał pomyślcie, jakie ujęcia byłyby dla Was najcenniejsze. Wyróbcie sobie zdanie co do tego, czego oczekujecie od fotografa. Najlepiej w takich sytuacjach sprawdza się wcześniejsza rozmowa - tydzień przed planowaną sesją można przy herbacie na spokojnie omówić propozycje i ustalić wstępne koncepcje. Bezcenne. Zarówno ze strony rodziców jak i fotografa ;)

W zależności od tego, czy zdecydujecie się na sesję stylizowaną, czy bardzo minimalistyczną, poniżej lista kilku praktycznych dodatków, które sprawdzają się praktycznie zawsze:

1. koszule - o ile przyszły tata nie ma szczególnej awersji do takiego przejawu elegancji, koszule rewelacyjnie zdają egzamin na sesjach ciążowych. Najlepiej - nawet dla eksperymentu - zaopatrzyć się w jedną, białą. Koszule u mam też dają pole do popisu. Zapięte pięknie podkreślają krągłość brzuszka, a rozpięte delikatnie go eksponują. Można je też związać pod biustem. Świetnie komponują się z dżinsami.
2. scrabble - powrót do dzieciństwa ;) Można użyć wyobraźni i za pomocą poszczególnych literek przygotowywać napisy, które znajdą się na zdjęciach. Np. na brzuszku mamy. Świetna zabawa!  
3. dziecięce atrybuty - dla tych, którzy zgromadzili już wyprawkę dla swojego malucha, propozycja idealna. Jest pretekst, żeby odpakować małe buciki, skarpeteczki czy pierwsze słodkie śpiochy. A wszystko w szczytnym celu! Chodzi przecież o to, aby uwiecznić je na zdjęciach z dzieckiem, które póki co grzecznie czeka w brzuchu mamy na swój wielki dzień. 
4. biżuteria - niczym wisienka na torcie. My - oprócz obrączek - postawiliśmy na delikatną, w pierwszej chwili niedostrzegalną ale jednak wpływającą na klimat zdjęć. Z pomocą przyszły nieocenione projektantki z Pracowni Lawre i Panny Pierniczek.
5. nakrycia, tkaniny - niewiarygodne jak tkanina może odmienić wnętrze studia lub Waszego domu. Warto podczas sesji pobawić się różnymi fakturami i kolorami. Dzięki nim zwykła kanapa nabierze bardziej eleganckiego stylu a chusta zarzucona na fotel przeniesie Was w lata 20. poprzedniego wieku. Wszelkie eksperymenty mile widziane!


Towarzystwo podczas sesji


Dokumentując ciążowy okres warto zastanowić się, czy oprócz przyszłej mamy, nie zaprosić do zdjęć reszty rodziny - taty, rodzeństwa. W końcu oni też czynnie uczestniczą w oczekiwaniu na dziecko. Ich emocje mogą wnieść dużo pozytywnej energii. I przede wszystkim - pomóc rozluźnić się mamie. Poza tym jest to szansa na uwiecznienie ostatnich chwil rodziny w pomniejszonym składzie. Przecież już niedługo dołączy do nich mały mieszkaniec brzucha mamy, a z nim nowe doświadczenia, nowe wyzwania i nowe radości. 


zdj. Justyna Żukowska - Zygmunt

Spięta modelka?


Nie każda z ciężarnych kobiet jest profesjonalną modelką. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że niewiele ich wśród nas. Podejrzewam, że jeszcze gorsze statystyki byłyby w przypadku przyszłych ojców. Jak więc poczuć się swobodnie podczas sesji zdjęciowej? Zrelaksować się? Naturalnie uśmiechać? Łatwo powiedzieć. Ale na wszystko są sposoby. 

Sesję "z brzuszkiem" idealnie jest zrobić w domu albo w innym przyjemnym miejscu, gdzie czujecie się komfortowo i naturalnie. Pozujcie tak, jak jest Wam wygodnie - przyjmijcie swoją ulubioną pozycję na fotelu, obejmijcie się ze swoim partnerem tak, jak to robicie, aby sytuacja ujęta w kadrze była autentyczna. Włączcie ulubioną muzykę, która wprowadzi Was w dobry nastrój oraz zrelaksuje. No i... słuchajcie fotografa ;) Nawet jeżeli oczekuje on od Was nietypowej pozy albo miny, to dlatego, aby ujęcie było jak najbardziej fotogeniczne. Zaufajcie mu. Na szczęście, w dobie aparatów cyfrowych, fotograf robi taką ilość ujęć, że zawsze znajdzie się kilka rewelacyjnych zdjęć.

Mając na uwadze powyższe rady, nie zapominajcie, że sesja ciążowa to przede wszystkim świetna zabawa! Okazja do udokumentowania czasu oczekiwania na narodziny upragnionego dziecka. 


Tego dnia zadbajcie więc o odpowiedni poziom endorfin - zacznijcie dzień od smacznego posiłku, pozwólcie sobie na odrobinę słodyczy, zróbcie się na bóstwo... A podczas sesji, cóż... ukazujcie swoje prawdziwe emocje. Sprawne oko fotografa z pewnością wychwyci panującą wokół Was aurę szczęścia oraz miłości, przez co zdjęcia nabiorą wyjątkowego wyrazu i będą stanowiły cudowną pamiątkę z tego wspaniałego okresu.  

piątek, 4 grudnia 2015

Jesteś marką. Jak odnieść sukces i pozostać sobą - RECENZJA KSIĄŻKI

"Zastanów się, czyje marzenia i cele realizujesz w swoim życiu, czyimi zasadami się kierujesz, czyim wartościom jesteś wierny. Jeśli własnym, to wszystko jest w należytym porządku. Jeśli w tym wszystkim postępujesz przyzwoicie i nie naruszasz zwykle wartości innych ludzi, to wspaniale. Jeśli jednak odkryjesz w trakcie bilansu życia i bilansu otwarcia, że Twoim życiem kierują inni, ich zasady, ich cele i potrzeby, ich wartości, które są dalekie od Twoich własnych, zastanów się, co z tego wynika." (fragment książki "Jesteś marką. Jak odnieść sukces i pozostać sobą, Joanna Malinowska-Parzydło).



Joanna Malinowska-Parzydło w swojej książce "Jesteś marką. Jak odnieść sukces i pozostać sobą" zdecydowanie zachęca do refleksji nad swoim dotychczasowym postępowaniem. Przeprowadzając nas przez tajniki budowania marki, Autorka systematycznie pobudza czytelnika zadając kolejne pytania. Ale to nie wszystko. Oprócz pytań banalnych i tych mniej wygodnych, czekają nas również ćwiczenia. Czytając książkę robimy więc mimowolnie rachunek sumienia. Analizujemy komunikaty, które wysyłamy każdego dnia zarówno ludziom nam bliskim jak i nieznajomym. Jakie to ma znaczenie? Otóż, jak podsumowuje w jednym z rozdziałów Autorka, marka osobista "To dzisiejszy efekt tego, jakim jesteś człowiekiem i jak żyjesz w opinii Twojego otoczenia." W trakcie lektury uświadamiamy sobie, że liczy się nie tylko nasze wnętrze ale - i może przede wszystkim - umiejętność prezentowania go w sposób zrozumiały naszej grupie docelowej. I nie mam tu na myśli wyłącznie sfery zawodowej. Wiele spostrzeżeń, które uczyniła Autorka, możemy zastosować z powodzeniem w naszym codziennym życiu rodzinnym. 

W książce znajdziemy dużo błyskotliwych uwag dotyczących ludzkiej natury. Joanna Malinowska-Parzydło tłumaczy poszczególne zachowania od strony psychologicznej. Ujawnia mechanizmy, których funkcjonowanie mogliśmy jedynie intuicyjnie podejrzewać. Sprawia to, że treść obfituje w konkrety. Gotowe rady. I nie mówimy tu tylko o temacie marki osobistej. Pozycja poświęcona jest w dużej mierze kwestii jakości życia, wartości, którymi się kierujemy, uświadomienia sobie naszego życiowego celu, sprecyzowania marzeń. 

Już w trakcie lektury zdałam sobie sprawę, że jest to jedna z tych książek, które powinny znajdować się w biblioteczce każdego człowieka. Dlaczego? Ponieważ warto do niej wracać. Ponieważ w zależności od etapu naszego życia będziemy z niej czerpać coraz to nowe wnioski. To zdecydowanie pozycja, która będzie rosła wraz z naszym rozwojem.

Próbkę pióra Joanny Malinowskiej-Parzydło znajdziecie na jej blogu Jesteś Marką. Natomiast samą Autorkę będzie można poznać osobiście w Toruniu już niedługo, bo 12 grudnia w ramach TEDx Toruń 2015.

Na koniec zaczerpnięta z książki krótka rada, za którą staram się podążać: "Jeśli masz coś ważnego do zakomunikowania światu, po prostu zrób to. Mów własnym językiem i spokojnym, wyraźnym, mocnym głosem, mając na względzie korzyść oferowaną odbiorcy, cel, jaki chcesz osiągnąć, i przekonanie, że oferujesz istotną wartość.". 


Też Was do tego zachęcam. Ku inspiracji innych i samego siebie.

piątek, 6 listopada 2015

100% kobiecości, czyli III Edycja Forum Feminarum

Najbardziej kobiece miejsce w Toruniu w dniu 29 października 2015 roku? Niezaprzeczalnie Akademickie Centrum Kultury i Sztuki "Od Nowa". Dlaczego? To tutaj jednego wieczoru zgromadziły się tłumy inspirujących kobiet - m.in. projektanci odzieży i biżuterii, wizażystki, fryzjerzy, dietetyczki, ekspertka od dobierania bielizny, stylistka, organizatorki warsztatów handmade, twórcy kolekcji dla Najmłodszych... 


A to tylko część atrakcji, które wpisane były w III Edycję Forum Feminarum.





Bohaterkami wieczoru było 10 wyjątkowych kobiet - Marta, Marika, Bożena, Asia, Alicja, Milena, Ania, Stella, Agnieszka i Karolina. Tym razem nie były to właścicielki biznesów (przynajmniej jeszcze :) Są wśród nich m.in. astronom, ratownik medyczny, przewodnik turystyczny, studentka czy lekarz. Co je wszystkie połączyło? Postanowiły włączyć się aktywnie we współorganizację Forum i wystąpić na pokazie mody w roli...modelek. Obserwując je na wybiegu trudno było jednak oprzeć się wrażeniu, że scena jest ich naturalnym środowiskiem i bardzo dobrze czują się w świetle reflektorów. 

Oceńcie sami:    

MARTA i MARIKA - projektant Lakola, biżuteria Pracownia Lawre, Panna Pierniczek
STELLA - projektant Lakola, biżuteria Panna Pierniczek
BOŻENA - projektant Lakola, biżuteria Daria Tworzy, Panna Pierniczek
AGNIESZKA - projektant Lakola, biżuteria Daria Tworzy
ALICJA - projektant Sandra Muzalewska, biżuteria Panna Pierniczek
MILENA - projektant Sandra Muzalewska, biżuteria Panna Pierniczek
KAROLINA - projektant Sandra Muzalewska, biżuteria Daria Tworzy, Panna Pierniczek
ANNA - projektant Sandra Muzalewska, biżuteria Daria Tworzy
JOANNA - projektant Freeshion

Od początku przygotowań w Od Nowie panowała fantastyczna atmosfera - przyjemny gwar związany z upiększaniem naszych wyjątkowych pań. Gdy część z nich była w rękach makijażystek - Ani Wenge, Agnieszki Bieńkowskiej i Olimpii Jurkiewicz - kolejne przechodziły metamorfozy pod okiem zespołu Pani Julii z Technikum nr 1 im. gen. Elżbiety Zawadzkiej w Toruniu (Zespół Szkół Ekonomicznych). Wówczas modelki czekała już "tylko" wizyta u Agnieszki Jabłońskiej dobierającej bieliznę. Na tym etapie przejmowała je nasza stylistka, Kinga Piotrowska. Po przybyciu projektantek oraz zgromadzeniu się widowni, na scenę wkroczyła Ania Rząca, która z nieukrywanym zafascynowaniem zaczęła zapoznawać wszystkich obecnych z agendą wieczoru. 

Przyszedł czas na pierwszego projektanta - Lakolę. Jak mówi sama Justyna "W Lakoli tworzymy ubrania, które pomagają wyrazić indywidualność. Lakola niezdecydowanym pomaga podejmować decyzje, nieśmiałym dodaje odwagi, indywidualistom podkreśla osobowość. Każdego klienta traktujemy jak głównego bohatera naszej bajki. Kolekcje Lakoli łączą basic z aktualnymi trendami, powstają w niewielkich ilościach, dzięki czemu każda klientka może się czuć wyjątkowo". Niezaprzeczalnie tak właśnie czuły się nasze modelki! Kolejna z projektantek - Sandra Muzalewska - oprócz tworzenia własnej kolekcji może pochwalić się również udziałem w wielu konkursach piękności. Jednak jak przyznaje Sandra "Moją największą pasją jest moda, dlatego mym marzeniem, które już realizuję, jest stworzenie własnej marki - Muzalewska. Lubię się wyróżniać, stąd daję moim klientom możliwość, by mogli uczestniczyć w tworzeniu własnych ubrań - własny napis, haft i dobór koloru na ubraniach oraz akcesoriach". Trzecią z projektantek była Iza Szymona z Freeshion. Na pokazie mogłyśmy podziwiać jej najnowszą kolekcją na sezon jesień / zima 2015. Wielkim zainteresowaniem cieszyły się płaszcze, które zachwycały swoją uniwersalnością. A wszystko w prostej, minimalistycznej estetyce z akcentem limonki. Blasku naszym modelkom dodawała biżuteria przygotowana przez projektantki z Pracowni Lawre, Daria Tworzy i Panna Pierniczek. Wszystkie te elementy złożyły się w fantastyczny efekt, który mogły podziwiać pozostałe uczestniczki spotkania. Pod koniec pierwszej części Forum razem z Anią zachęcałyśmy wszystkie panie do poznawania siebie nawzajem. Wymiany kontaktów. Zgromadzenie w jednym miejscu tylu wyjątkowych kobiet jest zawsze genialnym pretekstem do aktywnego networkingu (o korzyściach networkingu pisałyśmy tutaj).

Po pokazie mody wszystkie panie miały okazję porozmawiać z Partnerami, którzy przybyli na Forum, zadać pytania o ich inspiracje. Makijażystki, wcześniej odpowiedzialne za przygotowanie Modelek, teraz były do dyspozycji każdej z uczestniczek. Podobnie ekspertka od dobierania bielizny. Nie zabrakło też akcentów dotyczących zdrowego żywienia - porady w tym zakresie serwowały dietetyczki z Evitalii. Każda z pań miała również okazję skosztować jabłek prosto od lokalnych producentów, które z uśmiechem rozdawały przedstawicielki otwartego w październiku rodzinnego warzywniaka, Sadowscy. Po zapoznaniu się z ofertą dla kobiet, każda z mam mogła zaopatrzyć się również w upominek dla swojego dziecka. Doradztwem w tym zakresie zajmowały się nasze dwie Darie - z Pracowni Artystycznej Uszyjmisie i Daria Tworzy. Trudno było przejść koło ich stanowisk obojętnie...

Każda edycja Forum Feminarum jest dla nas wyjątkowa. Czekają nas nowe zadania - wyzwania organizacyjne, z którymi musimy się zmierzyć. Czasem oznacza to godziny spędzone "na telefonie" przy ustalaniu szczegółów imprezy, kolejne kilometry przejechane w poszukiwaniu Partnerów, których później będziemy mogły przedstawić uczestniczkom spotkania. Jednak za każdym razem, gdy przychodzi dzień Forum - gdy materializują się wszystkie nasze oczekiwania, gdy pojawiają się już znajome twarze uczestniczek będących z nami od pierwszej edycji, gdy poznajemy kolejne ciekawe osoby - czujemy, że nasze zaangażowanie ma sens. Że ten jeden wieczór, który spędzamy razem z Wami, wnosi wiele do życia wielu. Cieszymy się każdym sukcesem naszych Partnerów, każdym uśmiechem zadowolonej Modelki, każdym ciepłym słowem usłyszanym od uczestniczek. TO nas inspiruje. I za to Wam dziękujemy.


Życzymy Wam i sobie, aby nasza wspólna przygoda pod szyldem Forum Feminarum trwała jak najdłużej i zainspirowała do kolejnych przedsiębiorczych przedsięwzięć w naszym regionie! 


W tym miejscu jeszcze raz chciałybyśmy podziękować wszystkim Partnerom, którzy przyczynili się do stworzenia niezwykłej atmosfery III Edycji Forum Feminarum:

wsparcie organizacyjne, lokal: Akademickie Centrum Kultury i Sztuki "Od Nowa"
konferansjerka: Anna Rząca
projektanci odzieży: Lakola, Sandra Muzalwska, Freeshion
projektanci biżuterii: Pracownia Lawre, Daria Tworzy, Panna Pierniczek
fryzury: Technikum nr 1 im. gen. Elżbiety Zawadzkiej w Toruniu (Zespół Szkół Ekonomicznych)
fotograf: Kod Fotografii

wtorek, 27 października 2015

Czy NETWORKING jest potrzebny? Jakie daje możliwości?

Sztuka zarządzania kontaktami. Promowanie usług innych ludzi. Zbieranie, przechowywanie, dystrybucja danych. Czytając o networkingu znajdziecie wiele definicji. Jaka jest jednak jego istota? Czy networking ma w ogóle sens? Czy może przynosić wymierne korzyści? Czy sprawdza się jedynie w życiu prywatnym? A może tylko w świecie biznesu?


Na ten temat porozmawiamy z interesującym duetem. ONA - lider kujawsko-pomorskiego oddziału Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości na Wynajem "Mieszkanicznik". ON - lokalny lider klubu inwestorów Global Investor Club w Toruniu. Co ich łączy? Pasja, którą są nieruchomości. Ale nie tylko. Wspólnie zaspokajają głód wiedzy związany z rozwojem osobistym i kolejnymi inwestycjami. Rewelacyjni partnerzy uzupełniający się nawzajem w sferze zawodowej. Prywatnie - małżeństwo z wielkim potencjałem. Mowa oczywiście o Martynie i Marcinie Szczawińskich, którzy opowiedzą nam o swoich doświadczeniach z networkingiem związanych m.in. z ich działalnością na rynku nieruchomości. 


Jak zaczęła się Wasza przygoda na rynku nieruchomości?


Martyna: Zawsze pasjonowały mnie piękne wnętrza i metamorfozy, jakich można w nich dokonać. Dlatego od samego początku mieszkania i ich temat był mi niezwykle bliski. Kilka lat temu namówiłam mamę, aby zainwestowała w swoją emeryturę i kupiła w Toruniu mieszkanie na wynajem. Cały ciężar zakupu i późniejszej opieki wzięłam na siebie. Od razu poczułam, że jest to coś, czym chciałabym się zająć na większą skalę. Potem kupiłam własne mieszkanie na wynajem, pomagałam innym kupić takie mieszkania i tak to trwa do dziś.
Marcin: Dla mnie kluczowe było ponowne przeczytanie klasycznej pozycji "Bogaty ojciec biedny ojciec" Roberta Kiyosakiego. Wtedy zacząłem się interesować zwiększaniem swojej świadomości finansowej. Jednak przełomowym krokiem był dla mnie wyjazd na VI Kongres Stowarzyszenia Nieruchomości na Wynajem "Mieszkanicznik", gdzie utwierdziłem się w przekonaniu, że nieruchomości to właściwa droga do osiągnięcia spokoju i wymarzonej - tak osławionej - wolności finansowej.


Czy doświadczyliście sytuacji, w której Wasz problem został rozwiązany przez nowo poznaną osobę?


Martyna: Fenomenem jest, jak bardzo nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ludzie są otwarci i skorzy do pomocy. Dla wielu z nas wyzwaniem jest poproszenie o pomoc. Robimy to niechętnie, najczęściej przyparci do muru. A szkoda. Wszystkim byłoby łatwiej, gdybyśmy umieli prosić o pomoc. Mówię tu o pomocy wśród znajomych, a co dopiero od obcych, nowo poznanych ludzi.
Marcin: My staramy się to przełamywać. Będąc na etapie zakładania firmy borykaliśmy się z wyborem formy prawnej naszej działalności. Zacząłem pytać znajomych inwestorów na co oni postawili i co polecają. Jeden z nich przedstawił mnie swojemu doradcy finansowemu, który poświęcił swój czas żeby zapoznać się z naszą sytuacją i pomógł w podjęciu trafnej decyzji.
Martyna: Także w moim przypadku przykładów bezinteresownej pomocy zupełnie obcych osób jest bardzo wiele. W pierwszym momencie przychodzi mi na myśl sytuacja z podróży, gdy zupełnie nieświadoma tego, co mnie zaraz czeka, wylądowałam na lotnisku w Hiszpanii. Na miejscu okazało się, że mój portfel wraz z kartą płatniczą został w Polsce. Pierwsze znajome osoby, które mogły mnie poratować były w Barcelonie. Jednak do miasta musiałam się dostać autobusem, którego cena nie była najniższa. Byłam przerażona i załamana. To był moment, który pamiętam do dzisiaj. Zatrzymałam dwie Polki, wyjaśniłam swoje położenie i poprosiłam o wsparcie. Bez chwili zawahania opłaciły mi bilet i nawet nie chciały zwrotu pieniędzy. Wtedy pomyślałam, że "dobro powraca". Odtąd staram się zawsze podejmować decyzje mając to na uwadze. 

Czy na co dzień korzystacie z rekomendacji swoich znajomych? W jaki sposób poznawanie znajomych Waszych znajomych pomaga w poszerzeniu Waszej działalności?


Marcin: Dzięki temu, że mam bardzo dużo zaradnych znajomych, którzy skupiają wokół siebie bardzo ciekawe osoby, grzechem byłoby nie korzystać z tych znajomości :) Głęboko wierzę w zasadę sześciu stopni oddalenia - możemy poznać kogokolwiek pragniemy poprzez swoich znajomych. Dzięki temu łatwiej mi dotrzeć do kontaktów, które usprawniają mój biznes ale jednocześnie wieść o mnie i moich przedsięwzięciach ma szansę trafić do większej ilości zainteresowanych.
Martyna: Pamiętajmy, że za każdą osobą, którą znamy stoi grupa innych osób, które znają kolejne. Staram się na co dzień korzystać z tej sieci kontaktów kiedy np. szukam jakiegoś specjalisty w danej branży. Przez to, że wcześniej zbieram rekomendacje, nie trafiam do przypadkowych osób ale do kogoś sprawdzonego, komu w dodatku zależy, aby mnie profesjonalnie obsłużyć. Dwie strony transakcji na tym zyskują. Sama, gdy organizuję jakieś wydarzenie, proszę znajomych o np. udostępnienie postów na portalach społecznościowych. To ich nic nie kosztuje, a może pomóc osobom, których temat spotkania dotyczy a nie są na liście moich znajomych.

W jaki sposób poznajecie nowych ludzi?


Marcin: Jeżeli chcemy poznawać ludzi o podobnych zainteresowaniach wystarczy znaleźć jedną organizację w okolicy, która skupia takie osoby lub umożliwia spotkania, a cała machina nowych znajomości sama się rozkręci. Odkąd jestem lokalnym liderem klubu inwestorów Global Investor Club w Toruniu mam większą okazję systematycznie poznawać inwestorów z naszego regionu. Z kolei dzięki przynależności do Stowarzyszenia Nieruchomości na Wynajem "Mieszkanicznik", które w Toruniu prowadzi moja żona, tu też poszerzam moje horyzonty poznając specjalistów z zakresu nieruchomości.
Martyna: Ja z kolei jestem z natury ekstrawertykiem, dzięki czemu poznawanie nowych ludzi jest dla mnie naturalne i przychodzi mi bez większych problemów. Niektórzy śmieją się, że "załatwiam biznesy" nawet w poczekalni u lekarza...no i przyznam, że trochę w tym prawdy jest... :) Gdziekolwiek idę jestem otwarta na poznanie kogoś nowego. Z przyjemnością słucham tego, co inni mają do powiedzenia. To pozwala na spojrzenie na różne sprawy z wielu perspektyw.

Jakie są Wasze metody - jako liderów organizacji - na zachęcanie uczestników spotkań do networkingu?


Marcin: Każde spotkanie rozpoczynamy od krótkiego przedstawienia się, żeby nowe osoby wiedziały do kogo mogą się zwrócić ze swoim pytaniem lub problemem. Również pomiędzy prelekcjami zachęcam do rozmów między inwestorami. Tematów nigdy nie brakuje, ponieważ dostarczają ich albo prelekcje albo sami inwestorzy.
Martyna: Powiem szczerze, że moje działania w tym zakresie były raczej podświadome. Czułam potencjał wymiany kontaktów więc na spotkaniach wprowadzałam elementy, o których mówił Marcin. Teraz dodatkowo myślę o wdrożeniu dodatkowych sposobów, dzięki którym ludzie nie tylko lepiej się poznają, ale przede wszystkim będą mogli relatywnie szybciej skorzystać ze swojej pomocy.


Czy zgodzicie się z tezą, że networking ma istotne znaczenie na KAŻDYM etapie rozwoju biznesu?


Martyna: Z networkingiem jest trochę tak, jak z banknotem 500 euro. Każdy kiedyś słyszał, że istnieje ale mało kto widział i używał. A tak na poważnie, żeby stosować networking, najpierw należy zrozumieć jego istotę i sposób funkcjonowania. Jeśli to zrobimy, to będzie on miał duże znaczenie dla rozwoju naszego biznesu.
Marcin: Moim zdaniem skuteczny networking na początku znacznie ułatwia start poprzez budowanie dobrej marki wśród ludzi. Autoprezentacja nigdy nie jest tak skuteczna jak czyjaś rekomendacja. Z kolei kiedy nasz biznes już działa, networking pozwala nam w dalszym ciągu się rozwijać, pozyskiwać nowe, kontakty, żeby w końcu zebrać swój wymarzony zespół ludzi do wspólnego działania. Ostatecznie networking może nam również pomóc w "uwolnieniu" się od naszego biznesu. Jeśli znajdziemy osoby, które przejmą nasze obowiązki i będą postępowały zgodnie z założonymi wytycznymi, my będziemy mogli przejść na zasłużoną, przedwczesną emeryturę ;)

Jakie macie rady dla osób, które dopiero wchodzą w świat biznesu i nie mają doświadczenia w networkingu lub nie są do niego przekonani?


Marcin: Jeżeli nie są przekonani, sugeruję wybrać się na dowolne spotkanie biznesowe i wymienić się kontaktami z osobami, które tam poznają. Jestem przekonany, że co najmniej jeden kontakt okaże się pomocny.
Martyna: Tak naprawdę my też dopiero wchodzimy w "świat biznesu" :) Mogę więc podzielić się tym, co ja osobiście robię. Wiem, że jestem własną marką więc staram się zawsze wyglądać i wypowiadać możliwie najlepiej. Wyposażyłam się w wizytówki, zainwestowałam w wizytownik i etui na wizytówki innych. Uczestniczę w wielu ciekawych wydarzeniach, często nawet niepowiązanych z moją branżą. Telewizję zamieniłam na książki o motywacji, samorozwoju i tematyce biznesowej. Rozmawiam z ludźmi i słucham co mają światu do zaoferowania. Swoim zachowaniem staram się motywować do działania i zarażać optymizmem. Przełamuję własne bariery i wychodzę ze swojej strefy komfortu podchodząc na spotkaniach do zupełnie obcych mi osób. Poprzez swoje działania staram się rozwiązywać problemy innych i zachęcać ich do współpracy z osobami z mojego otoczenia.

Dziękujemy Państwu Szczawińskim za podzielenie się swoimi refleksjami. Życzymy powodzenia w podbijaniu toruńskiego rynku nieruchomości i sukcesów w zgłębianiu sztuki networkingu. 


Dla Was - Drodzy Czytelnicy - poniżej podsumowanie NAJCENNIEJSZYCH rad dotyczących NETWORKINGU:

  • otwarcie pytaj o pomoc, dyskutuj o swoich wątpliwościach - na pewno trafisz na osobę, która będzie w stanie Ciebie wesprzeć,
  • korzystaj z rekomendacji i sam je wystawiaj,
  • przebywaj w kręgu ludzi o podobnych zainteresowaniach - spotykaj się z nimi w ramach klubu, stowarzyszenia, warsztatów, itp.,
  • dbaj o swój wizerunek (nawet gdy jesteś po godzinach pracy),
  • zamień TV na wartościowe książki,
  • naucz się słuchać innych,
  • wizytówki - absolutny MUST HAVE!
  • na spotkaniach rozmawiaj z osobami, których nie znasz - nigdy nie wiesz, ile mogą wnieść do Twojego biznesu czy życia.


Pamiętajcie, że NETWORKING to nie jest wyłącznie zbieranie kontaktów czy kolekcjonowanie wizytówek. To umiejętne zarządzanie posiadanymi informacjami, sztuka promowania usług innych ludzi. Wsłuchujcie się w potrzeby osób, z którymi rozmawiacie i starajcie się pomóc rozwiązać ich problemy. Zainteresujcie się nimi. Po krótkim czasie przekonacie się, że Wasze zaangażowanie zaowocuje nie tylko wdzięcznością po stronie szukającego pomocy i osoby rekomendowanej, ale przyczyni się również do zmiany Waszego wizerunku w otoczeniu, a przez to - rozwoju Waszej działalności. 

Tego Wam życzymy!


Dodatkowo, poniżej zamieszczam krótką informację o organizacjach, których liderami są Martyna i Marcin:




Stowarzyszenie Właścicieli Nieruchomości na Wynajem "Mieszkanicznik" powstało aby cywilizować polski rynek najmu. Skupiamy wokół siebie osoby wynajmujące mieszkania. Uczymy dobrych praktyk. Chcemy kreować i promować etyczne standardy najmu, działać na rzecz zmiany prawa oraz zwiększania bezpieczeństwa obydwu stron umowy.

Najbliższe spotkanie w Toruniu: 03.11.2015 r. (wtorek), godz. 18:00, ul. Bydgoska 10/3 I piętro, temat: "Jak sprawić żeby Urząd Skarbowy był zadowolony, a nasza kieszeń nie ucierpiała - sposoby rozliczania i optymalizacji podatkowej najmu prywatnego".




Global Investor Club to sieć inwestorów wsparta mechanizmem pozyskiwania, przechowywania oraz wymiany informacji wraz z technicznymi i prawnymi narzędziami do przeprowadzania skutecznych inwestycji (indywidualnie lub grupowo).

Najbliższe spotkanie w Toruniu: 19.11.2015 r. (czwartek), godz. 18:00, ul. Bydgoska 10/3 I piętro. 

piątek, 16 października 2015

Co byś robił w życiu gdybyś się nie bał? Czyli jak z małych przyjemności powstają wielkie projekty

Pamiętasz jak będąc małym dzieckiem zastanawiałeś się nad tym, kim zostaniesz gdy dorośniesz? Zwykle wtedy uruchamiało się wyobraźnię i snuło wielkie wizje. Zachęcani słowami rodziców ruszamy w świat, aby go podbić. Pełni przekonania, że możemy dosłownie wszystko. Jednak z czasem, przy zderzeniu z rzeczywistością, umyka nam ta błogość w podejmowaniu zdecydowanych decyzji i poświęcaniu się bez reszty z pozoru niewykonalnym przedsięwzięciom. Czy zaczynamy bardziej analizować? Czy stajemy się wygodniejsi i chcemy już tylko "stabilizacji"? Możliwe. Jednak ilu macie w swoim gronie znajomych, którzy deklarują pełne zadowolenie z wykonywanej pracy zawodowej? 


Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, co byście robili w życiu, gdybyście mieli 100% pewności, że osiągniecie to, co założyliście? Czy znacie swoje mocne strony? Wiecie, co sprawia Wam przyjemność? Jeżeli jeszcze tego nie odkryliście, na koniec artykułu dodałam radę, jak możecie w prosty sposób rozpocząć poszukiwania.

Swoje pasje odkryli i już pielęgnują młodzi ludzie, których zaprosiłyśmy do wspólnego projektu. Są to specjaliści z naszego lokalnego rynku – fotograf Marika Krzemkowska, projektanci odzieży Freeshion, projektantka biżuterii z Pracowni Lawre, Agnieszka Bieńkowska z The Makeup Case, Gosia Tarkowska-Kochańska i oczywiście nasza zaprzyjaźniona stylistka, Kinga Piotrowska z Fabryki Stylu. CEL projektu? Zorganizowanie sesji zdjęciowej na najbardziej przedsiębiorczym tarasie Torunia. Efekt?

Zobaczcie sami:


Kasia: bluzka Tia i spódnica Geraldine Leaf od Freeshion, wisior Panna Pierniczek
Ania: bluzka Lucy i spódnica Geraldine Sea od Freeshion, kolczyki Panna Pierniczek

Kasia: bluzka Tia i spódnica Geraldine Leaf od Freeshion, wisior Panna Pierniczek


Kasia: sukienka Ida i płaszcz Eve od Freeshion, wisior Pracownia Lawre
Ania: bluzka Tia i spódnica Izabela od Freeshion, wisior Panna Pierniczek 


Kasia: sukienka Wenecja od Freeshion, bransoletka Pracownia Lawre


Ania: sukienka Elsa od Freeshion, kolczyki Pracownia Lawre


Kasia: kombinezon Cassie od Freeshion, kolczyki Panna Pierniczek
Ania: sukienka Nataly od Freeshion, kolczyki Pracownia Lawre


Kasia: kombinezon Cassie od Freeshion, kolczyki Panna Pierniczek
Ania: sukienka Nataly, kolczyki Pracownia Lawre


Ania: sukienka Nataly od Freeshion, kolczyki Pracownia Lawre
   
Kasia: bluzka Tia i spódnica Geraldine Leaf od Freeshion, wisior Panna Pierniczek
Ania: bluzka Lucy i spódnica Geraldine Sea od Freeshion, kolczyki Panna Pierniczek


Gdy zastanawiam się nad miejscem na mapie Torunia, które kojarzy mi się z przedsiębiorczością, to w pierwszej kolejności przychodzi mi na myśl siedziba Business Link Toruń. To tu pracują i spotykają się młode startupy, innowacyjni wykonawcy, inwestorzy. Ludzie z głowami pełnymi pomysłów. Biznesowych pomysłów. Zaprojektowane dla nich przestrzenie aż kipią kreatywnością w najlepszym wydaniu – pełno tu różnych kolorów, faktur, designerskich detali, stylowych mebli. Odpowiednie miejsce, żeby odblokować wszystkie szare komórki i snuć wizje przełomowych kontraktów... I działać oczywiście. Jednak to, co dla nas było najciekawsze, znajduje się na samym szczycie budynku. Taras. 640 m2 przestrzeni z widokiem na Toruń. Przedsiębiorczy Toruń. Właśnie to miejsce wybrałyśmy na tło do projektu, który postanowiłyśmy zrealizować w związku z powstawaniem tego bloga.

Łącząc w jednym miejscu umiejętności i doświadczenie naszych specjalistów uzyskałyśmy zaskakująco dobry efekt. Zaskakująco, ponieważ uwzględniając fakt, że żadna z nas nie należy do grona profesjonalnych modelek, przygotowania do sesji oraz stworzenie swobodnej atmosfery podczas pracy były niezwykle ważne. Jednak wszyscy stanęli na wysokości zadania. Znaczenie miały najmniejsze szczegóły. Od makijażu wykonywanego przez Agnieszkę Bieńkowską, dobieranego pod kątem typu urody każdej z nas. Poprzez fryzury, które okiełznać miała Gosia Tarkowska-Kochańska. A kończąc na nieocenionym oku Kingi Piotrowskiej komponującej z łatwością kolejne stylizacje. Przy takiej opiece kreacje Freeshion wraz z dodatkami Pracowni Lawre i Panny Pierniczek MUSIAŁY zaprezentować się fantastycznie. A my razem z nimi. Oczywiście nad całością czuwała anielsko cierpliwa Pani Fotograf, która od pierwszego momentu wychwytywała najlepsze kadry i proponowała nowe ujęcia. Zaskakujące, ile czynników musi się złożyć na efekt w postaci dobrego zdjęcia. Istotne było wszystko: słońce, brak słońca, wiatr, ruch powiewających sukienek, nasze włosy (nadal niesforne)…




Realizacja sesji zdjęciowej, współpraca z tyloma wyjątkowymi osobami, utwierdziła nas w przekonaniu, że są to firmy rzetelne, działające bardzo profesjonalnie i na pewno usłyszycie jeszcze o nich na łamach naszego bloga! Z pewnością ich polubicie, albo nawet się zaprzyjaźnicie. Tak jak my ;) 

Wracając jednak do pytania postawionego w tytule - co Ty robiłbyś w życiu, gdybyś mógł zaryzykować i wiedział, że nic nie stracisz? Byłbyś artystą, piłkarzem, pisarzem, nurkował w Grecji, podróżował po świecie, oprowadzał ludzi po Jamajce śladami Boba Marleya, a może brał udział w sesjach zdjęciowych i promował lokalne firmy? Co byłoby dla Ciebie w pełni satysfakcjonujące? Odkryłeś już swoją pasję?

Jeżeli nie, poniżej obiecany sposób, który może okazać się Tobie pomocny.

Proponujemy Ci WYZWANIE:
1. Przez tydzień obserwuj to, co robisz w wolnych chwilach, gdy zakończysz już swoje obowiązki.
2. Codziennie zapisuj wszystkie te czynności (w telefonie, notesie, na kartce przyczepionej do lodówki) i w kilku słowach komentuj emocje, jakie Tobie wówczas towarzyszą (np. czy to lubisz, czy Ciebie męczy, nudzi). Pamiętaj, że im bardziej będziesz szczegółowy, tym lepsza okaże się Twoja analiza. 
3. Po tygodniu przejrzyj notatki i posegreguj poszczególne czynności szeregując od tych, które najczęściej się powtarzają i sprawiają Ci przyjemność. 

Może w ten sposób odkryjesz swój talent czy pasję, które warto rozwijać?

niedziela, 11 października 2015

10 powodów, dlaczego warto robić to, co nas inspiruje

Od dłuższego czasu jesteśmy świadkami rozprzestrzeniania się pozytywnego trendu. Ludzie przytłoczeni codziennymi obowiązkami, tempem życia zawodowego, coraz częściej starają się wygospodarować czas na pasje. Zapisują się na kurs tańca, oddają gotowaniu dla rodziny i przyjaciół, podróżują, uczą egzotycznych języków, szycia na maszynie. Dlaczego? Powodów jest wiele.


1. Pobudzasz swoją ciekawość

Na początku była ciekawość. Zastanawiamy się, jak coś działa, jak to można zrobić. Czytamy. Czytamy więcej. Zaczynamy spotykać się z ludźmi, którzy tym się zajmują. Zadajemy im pytania, poszukujemy alternatyw. Zaczynamy się zastanawiać „dlaczego nie?”, „czemu nie spróbować?”. Stawiamy pierwsze kroki – wychodzi. Dowiadujemy się więcej. Ciągle z tyłu głowy siedzi nam ciekawość. Potrzeba zgłębienia tematu. Im więcej wiemy, tym więcej chcemy wiedzieć – naturalne.

2. Sam kreujesz

Zaczynasz więc tworzyć. Samodzielnie. Bez niczyjego przymusu, pod swoje dyktando. Eksperymentujesz. W każdej wolnej chwili znajdujesz czas na to, co Ciebie inspiruje. Okazje same napływają. Wystarczy z nich korzystać. Ani się obejrzysz, a Twoja pasja wkrada się w codzienność. W tę sferę, gdzie sądziłaś, że już nie ma przestrzeni na coś tak odprężającego. A jednak!

3. Rozwijasz się

Nawet nie wiesz kiedy, ale robiąc to, co Ciebie inspiruje, w krótkim czasie stajesz się specjalistą. Jedna z teorii głosi, że należy spędzić 10 tys. świadomych godzin pracy w jednej z dziedzin, aby stać się specjalistą. Wniosek? Wszystko, na czym się koncentrujesz, rośnie. Jeżeli skupisz się na zdobywaniu informacji czy umiejętności w pasjonującej Ciebie działce nie ma wyboru – z czasem będziesz w niej ekspertem i teraz Ty będziesz mógł swoją wiedzą dzielić się z innymi.

4. Zarażasz innych

Mówiąc o czymkolwiek z pasją zarażasz. Powodujesz, że w towarzystwie atmosfera wzrasta o kilka stopni. Ludzie zaczynają słuchać, zadają pytania. Osoby pozornie niezainteresowane zaczynają się przysuwać do Ciebie i niby nadal obojętne, przysłuchują się dyskusji, aby ostatecznie wziąć w niej udział. Widząc człowieka mówiącego o tym, co kocha, trudno jest przejść obojętnie. Lubimy obserwować ten błysk w oku, to zaangażowanie. Lubimy, gdy w ludziach budzi się poczucie, że mogą wszystko. Chcemy w tym uczestniczyć. Bezwiednie.

5. Przyciągasz pasjonatów

Mieliście tak? Przychodzisz na spotkanie z ludźmi, których nie znasz i okazuje się, że połowa z nich ma odpowiedzi na pytania, które Ty zadajesz sobie od kilku tygodni. Pojawili się zupełnie przypadkowo w miejscu, do którego wcale nie byłeś przekonany żeby pójść i nagle rozwiewają Twoje wątpliwości. Albo proponują współpracę. Albo promocję. Albo podsuwają pomysły, co mógłbyś ulepszyć. Tak po prostu. Bo widzą, że to co robisz jest ciekawe i chcieliby pomóc. Bezinteresownie. Bo wierzą, że dając coś od siebie dzisiaj, robiąc dobry uczynek, kiedyś im to zaprocentuje. A zaprocentuje na pewno, bo kiedyś to oni spotkają na swojej drodze kogoś, kto podzieli się z nimi swoimi tajnikami.

6. Wybuch endorfin

Niezaprzeczalnie robiąc to, co kochasz, czujesz radość. Sprawia Ci to przyjemność. Wówczas nawet długie godziny monotonnej pracy po nocy potrafią sprawić, że po czterech godzinach snu czujesz się jak nowonarodzony. Z głową pełną pomysłów. Tak, jakby stan niewyspania nie przekładał się zupełnie na Twój nastrój. Do ciała nie dociera, że jest zmęczone. We krwi nadal krążą endorfiny, wprawiają Ciebie w szczytową formę. Jesteś gotowy do działania!

7. Chcesz więcej

I…chcesz więcej. W zasadzie nie zastanawiasz się dlaczego. Po prostu wewnętrznie odczuwasz potrzebę, żeby wiedzieć więcej. Aby więcej działać. Widzisz, że to co robisz przynosi pierwsze efekty. Pojawiają się głosy zadowolenia z zewnątrz, rośnie Twoja samoocena. Czujesz, że to co robisz, to naprawdę dobrze wykonana praca. Wychodzisz poza grono najbliższych. Pozwalasz sobie na komentarze osób spoza Twoich przyjaciół i rodziny. Zbierasz pozytywne recenzje. I to Ciebie napędza dalej. Już wiesz, że obrany kierunek jest dobry. Że sprawdzasz się w nim. Myślisz o kolejnych przedsięwzięciach, kreślisz plan działania, konsultujesz ze specjalistami w pokrewnych dziedzinach. Chcesz więcej robić, dotrzeć do szerszego grona odbiorców, zaistnieć na rynku lokalnym, a później sięgnąć wyżej.

8. Przekuwasz Marzenia w Cele

Będąc na wielu szkoleniach dotyczących umiejętności zarządzania sobą, swoim czasem, zauważyłyśmy powtarzający się motyw – za każdym razem prelegenci podkreślają, dlaczego warto mieć marzenia. Zaskakujące. Czy to oznacza, że niektórzy nie marzą? Nie sądzę. Najprawdopodobniej zapominają o tym, co było kiedyś dla nich marzeniem i odkładają je gdzieś na same dno swojej głowy, przykrywając codziennymi obowiązkami. To dlatego później ich odkopywanie trochę trwa. Ale warto :) Marzenia to jednak dopiero pierwszy krok. Ci bardziej wtajemniczeni wiedzą już, że aby je zrealizować należy wyznaczyć sobie cele. I oczywiście pamiętać, aby były one skonkretyzowane, mierzalne, osiągalne, realne i określone w czasie. W teorii. Praktykę zna każdy z nas. Co ważne, obserwując ludzi, którzy robią to, co ich inspiruje widzimy, że dla nich wytyczanie celów jest naturalne. Wiedzą, że musi być kolejny krok. Zdają sobie sprawę, z czym muszą się zmierzyć. Wiedzą, że jeżeli sami nie wyznaczą sobie terminu realizacji, to nikt za nich tego nie zrobi. A szkoda pozostawiać marzenia tylko w sferze marzeń.

9. Pojawia się satysfakcja

To uczucie zna każdy z nas. Niezwykle przyjemne. Po wielotygodniowych zmaganiach w sferze naukowej, zawodowej czy po prostu w codziennym życiu (hmm…remonty? kto tego nie przeżył...?) wreszcie nadchodzi ten moment. Poczucie, że praca i zaangażowanie, które wkładało się przez długi czas w jedno przedsięwzięcie, wreszcie zakończyło się. I to w dodatku sukcesem. Niekiedy sił na świętowanie jest mało, ale to nie jest istotne. Każdorazowe ukończenie danego zadania daje nam ogromną satysfakcję. Poczucie, że pomimo pojawiających się przeszkód zdołaliśmy osiągnąć upragniony cel. Zakończyć projekt. Rośnie w nas przekonanie o swoich umiejętnościach. Zdobyte doświadczenie okaże się przydatne w kolejnych odsłonach wykonywanych prac. Czujemy ogromne podekscytowanie. Opowiadamy o swoim sukcesie znajomym. Przemawia przez nas duma. I ludzie wkoło to widzą. Odruchowo zaczynają nas traktować jak człowieka sukcesu. Bez względu na to, jakiego przedsięwzięcia się podejmujesz, finalizując je dołączasz do elitarnego klubu wytrwałych i niezwyciężonych ludzi, którzy w swoim życiu dokonali tego, co sobie postanowili.  

10. Stajesz się czyjąś inspiracją

Nawet nie wiesz kiedy, ale stajesz się czyjąś inspiracją. Twoja historia zaczyna krążyć wokół Ciebie. Prześciga Ciebie w poznawaniu ludzi. Pojawiają się sytuacje, gdy przedstawiasz się komuś, a on już wie, kim jesteś. Co zrobiłeś. Zadaje Ci konkretne pytania związane z Twoją działalnością. Dziękuje za udzielone rady. Pyta o więcej. Okazuje się, że to, że zmagałeś się sam ze sobą nie było tylko Twoją indywidualną walką. Twoja postawa i determinacja motywuje innych. Tak, jak zarażałeś swoimi pomysłami, teraz zarażasz sukcesem. Ludzie chcą wiedzieć jak dotarłaś do etapu, na którym jesteś. Dlaczego? (zastanawiasz się) Bo też chcą być na tym etapie. Marzą. Wówczas przekonujesz się, że to co Ciebie inspiruje, może stać się początkiem czyjejś inspiracji. Nowej pasji, która zmieni lub po prostu ubarwi życie innego człowieka.

Toruń 2015. Anna i Katarzyna. Co nas aktualnie inspiruje? Ludzie. Ludzie, którzy są na tyle odważni i na tyle wytrwali, że postanawiają postawić w życiu na swoją pasję i zakładają własne firmy, aby się w nich w 100% realizować. Aby funkcjonować w środowisku pracy na swoich zasadach. Samemu być sobie szefem. A nie jest to takie proste, jak brzmi. Podziwiamy ich za upór i determinację. Kim oni są? Agnieszka Bieńkowska z The Makeup Case, Iza Szymona z Freeshion, Marika z Foto Marika Krzemkowska, Kinga Piotrowska z Fabryki Stylu, Angelika z Pracowni Lawre, GosiaTarkowska-Kochańska. Młodzi, pełni pasji ludzie, którzy robią to, co kochają. A to tylko kilka nazwisk, które zdobyły nasze zaufanie i serca. To o nich chcemy Wam opowiedzieć.

Chcemy obserwować ich rozwój, przetestować usługi, poznać produkty. Dowiedzieć się o nich jak najwięcej i sprawdzić, jakiej jakości jest to, co wykonują. Chcemy udowodnić sobie i pośrednio społeczeństwu, że startujące firmy to istotny element naszego krajobrazu na przedsiębiorczej mapie Polski. Mamy nadzieję, że poznamy na swojej drodze wielu ciekawych ludzi, których działalność nas zachwyci i będziemy mogły z pełnym przekonaniem polecić ich usługi. Przed nami więc wiele do odkrycia. A to dopiero nasze pierwsze kroki.


Nie wiemy, czy w trakcie naszych badań nie pojawi się jakiś punkt zwrotny. Czy to, co inspiruje nas teraz, będzie aktualne za kilka miesięcy, lat? Czas pokaże. Same jesteśmy tego ciekawe. Jedno jest pewne – deklarujemy pełną gotowość do poznawania coraz to większej ilości młodych przedsiębiorczych ludzi. Bo nas zachwycają.
Bo to nas inspiruje.





zdj. FOTO Marika Krzemkowska

przy współpracy: Fabryka Stylu Kingi Piotrowskiej, The Makeup Case Agnieszka Bieńkowska, Freeshion Izabela Szymona Boutique, Pracownia Lawre, Małgorzata Tarkowska-Kochańska, Business Link Toruń